sobota, 1 czerwca 2013

11 ♥

Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale trzeba mieć jakąś średnią na koniec roku, poprawy, zaliczenia itp :///
 


Okazało się, że to Eddie. Byłam taka zmęczona. Nie myślałam, co robię. Instynktownie wstałam i przytuliłam się do niego zanim zdążył o cokolwiek zapytać. W jego ramionach czułam się pewnie i całkowicie bezpiecznie. Na całe szczęście odwzajemnił uścisk. Zauważył moje łzy. Otarł je delikatnie swoją ręką. Złapał mnie za policzki, spojrzał głęboko w oczy i powiedział 'Pat widzę, że cierpisz, nie wiem, czy to przeze mnie, ale musisz wiedzieć jedno. Nigdy nie zrobiłbym czegoś, co mogłoby cię skrzywdzić. Nie łatwo mi to powiedzieć, ale kocham cię, najmocniej na świecie. Nigdy nie przestanę. Nie potrafiłbym żyć, gdybym cię stracił.' zatkało mnie nie umiałam się wysłowić, zauważył to. Dlatego postanowiłam nie mówić nic. Po prostu go pocałowałam. 'Czy mam rozumieć, że.. dalej mnie kochasz?' zapytał niepewnie, ostatnio to uczucie często mu towarzyszy. 'A kiedyś przestałam? Kocham cię...' przerwał mi 'Nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba.' dużo mi ułatwił i tym razem on mnie pocałował. Właśnie tak na pozór najgorszy dzień mojego życia zmienił się dzięki tym chwilom w jeden z najwspanialszych. Był już wieczór, dość ciepły jak na koniec września. Eddie nadal mi towarzyszył, nie rozmawialiśmy -wystarczyło mi, że był. 'Wiesz, że jest już po "szpilce" prawda?' przerwał nasze milczenie 'A...nie możemy tu zostać na noc -jutro sobota wtedy odeśpimy.' 'Uuuu, moja buntowniczka.' dałam mu kuksańca w ramię 'Ale to świetny pomysł, porozmawiamy sobie może...' zaniepokoiło mnie to 'A o czym dokładnie chcesz mówić?' 'O Jerome' ie.' tego się spodziewałam, ale wyjawię mu prawdę, może się śmiać. Trudno.
'Wiesz, to wszystko było po to, żeby odegrać się na tobie za tą "akcję" z KT... A Jerome, jako dobry przyjaciel pomógł mi, a potem... no okazało się, że nie wszystko jest tak, jak miało być, ale to już nieważne.' 'Czyli robiłaś to po to, żebym był zazdrosny?' pokiwałam głową 'Tylko wiesz...Wstyd mi się przyznać, ale wtedy jak przytuliłem KT to, przyznaję, chciałem, żebyś była trochę zazdrosna...' 'Serio?!?! To ja przez tą sytuację chciałam się ciąć, a ty mi mówisz, że to było tylko po to, żebym była zazdrosna?!!? To niepoważne, jak gra w kotka i myszkę, przez ciebie mogłam zrobić sobie poważną krzywdę, jak dziecko!' wypaliłam pod wpływem gniewu 'Co..?' spytał z niedowierzaniem 'Czy ty się tniesz?' złapał mnie za ręce, podciągnął mi rękawy i zaczął się wpatrywać w moje nadgarstki 'Przestań, nie mówię, że się cięłam, tylko, że chciałam... Zapomnij.' powiedziałam stanowczo 'Jeśli chciałeś, żeby było jak kiedyś, mogłeś powiedzieć, a nie jakieś głupie podchody...' 'Wiesz, że mogłaś zrobić to samo..' 'Tylko, że ja nie jestem typem dziewczyny, której zależy na związkach, ale tym razem jest zupełnie inaczej, może dlatego, że jestem starsza, a ty inny niż poprzedni...'







Dziewczyny z Anubisa płaczą (nawet Pat) ;(




Pat jako SINNER (grzesznik)








Pat i kolejna ciecz na czyjejś głowie



















 zerwanie Jeroy








Takietam wyznanie Eddiego <3












PRZEPRASZAM, ŻE TAKI KRÓTKI, ALE ZAWSZE COŚ.
Kolejny może się pojawić dopiero po zakończeniu roku szkolnego, ale może wcześniej -po wystawieniu ocen. Po prostu wchodźcie, sprawdzajcie, czytajcie, komentujcie ;***

PISZCIE, CO MYŚLICIE O MOICH WYPOCINACH, proszę...








niedziela, 28 kwietnia 2013

Utrzymałam Was w niepewności? O to chodziło! Muahahahahahahahahahaha ;***
Oto kolejna część :


Poczułam jego miękkie wargi na moich ustach. W podstawówce dałabym się pokroić za pocałunek od Jerome' a Clarke' a. Zdziwiło mnie to, ale mimowolnie odwzajemniłam całusa. Gdy już skończyliśmy Jerome zaczął 'Na prawdę przepraszam, nie wiem, co we mnie wstąpiło... Nie mogłem się powstrzymać.' zaskoczyło mnie to, co powiedział 'Nic się nie stało..' zaczęłam niepewnie 'Chyba już pójdę, pogadam z Marą... Trzymaj kciuki.' 'Dzięki, jesteś najlepszą przyjaciółką i jeszcze raz przepraszam.' był wyraźnie zakłopotany, więc postanowiłam nic nie mówić -uśmiechnęłam się i wyszłam.


Weszłam do mojego pokoju (mieszkam z Joy, Marą i  niestety KT), na szczęście zastałam w nim tylko Marę, takie déjà vu, zupełnie tak było przed rozmową z Jerome' em. 'Hej Maro. Możemy pogadać?' zaczęłam 'Pewnie, o co chodzi?' czas zacząć mój wykład na temat tego, że ona i (jakby to ujął Eddie) Jerry powinni być razem 'No bo wiesz... Ty i Jerome na prawdę do siebie pasujecie i powinniście być razem.' 'Ale Pat..' przerwała mi, zignorowałam ją. Nie potrzebuje zaprzeczeń -mam ją w końcu przekonać. 'Nie szukaj nikogo na pozór lepszego, on jest świetnym chłopakiem i kumplem. Pasujecie do ciebie na pewno bardziej niż Mick.' liczę, że tyle wystarczy... 'Ale Pat, po co mi to mówisz? Przecież ja i Jerome jesteśmy razem, świetnie nam się układa. A mój związek z Mickiem był fajny, ale musiał wyjechać. Dziękuję mu za to z całego serca bo inaczej chyba nie zobaczyłabym jaki z Jerome' a taki fajny koleś.' ale mi głupio, Jerome mnie okłamał 'To ja pójdę, życzę wam szczęścia.' uśmiechnęłam się przyjaźnie i wyszłam 'Na razie.' pożegnała mnie Mara.


Potrzebowałam odciąć się od ludzi z Domu Anubisa, było mi wstyd, dałam się tak zmanipulować. Przez to całe zakochanie straciłam czujność. Znalazłam jakąś ławkę najdalej jak tylko się dało. Usiadłam. Zaczęłam rozmyślać nad tym, jak Jerome' owi tak łatwo udało się mnie oszukać. Tysiące pytań, ani jednej prawdziwej odpowiedzi. Tylko moje przypuszczenia. Poczułam łzy na policzkach, byłam bezradna wobec wszystkiego. Po prostu siedziałam i płakałam, właściwie sama nie wiem czemu. Poczułam czyjąś rękę na ramieniu...






Wszystkie pocałunki PEDDIE ♥





Denby tańczy hahahahhahahahhaaha, nigdy więcej -bolą oczy : x







"To Squee Or Not To Squee”  

~Willow Jenks <3



  Kolejny już niebawem ;* komentujcie !!
Kto mógł znaleźć Pat?
Co ta osoba zamierza zrobić?
Czy Patricia odpuści Jerome' owi, a może się zemści?


To w następnym odcinku
xoxo

sobota, 27 kwietnia 2013

Część 9 ;*

ZACZYNAMY ;)




Wszystkim rzuciła się w oczy reakcja Eddiego. Chyba stwierdzili, że najlepiej będzie jak ja mu to wyjaśnię 'To my was zostawiamy...' Rzucili pospiesznie, wyraźnie zakłopotani sytuacją. Poszli. Widziałam jak Eddie na mnie spogląda, znałam go na tyle dobrze, że wiedziałam dokładnie o co zapyta. Miałam rację. Chwilę pomilczeliśmy, gdy wreszcie on przerwał niezręczną ciszę. 'Oni mówili serio tak?' nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć, widziałam ból w jego oczach, swego rodzaju niepewność, nie potrafiłam go okłamać. Bałam się jego reakcji, w takich sytuacjach najlepsza jest szczerość, to wpajali mi od dziecka moi rodzice. 'Idziemy.' powiedziałam -szkoła nie jest miejscem na takie rozmowy. 'Dokąd?' spytał znacznie mniej zaniepokojony blondyn. 'A czy to ważne?' spytałam z uśmiechem 'Tutaj rozmawiać na pewno nie będziemy.' odwzajemnił uśmiech. Wyszliśmy. Szukałam w pamięci miejsc, w których spotykała się Sibuna, takich, których nikt nie znajdzie. Olśniło mnie! Przy wypalonym drzewie! Nieco przyspieszyłam. Po chwili dogonił mnie Eddie 'Co tak szybko Gaduło?' dawno nikt tak do mnie nie mówił, brakowało mi tego. 'A co problemy z kondycją Skunksie?' rzuciłam odruchowo. 'Brakowało mi tych twoich pyskatych komentarzy...' szepnął pod nosem, usłyszałam, nie zamierzałam mu darować tej "akcji" z nową 'KT nie wpadłaby na taką odzywkę nie? Zapraszam na kurs, wtedy będziesz z nią już zupełnie szczęśliwy!' krzyknęłam, szlak, on może pomyśleć, że jestem zazdrosna, trudno, ktoś musiał do tego wrócić... 'Co..? O czym mówisz?' udawał, że nie wie o co mi chodzi, żałosne. 'O ciebie... i KT wiesz, taka ładna parka otulona ręcznikiem.' mówiłam i rysowałam w powietrzu serduszko, z odpowiednią dozą sarkazmu, oczywiście. 'A co...  Zazdrosna?' spytał szczerząc się triumfalnie. Nie odpowiedziałam. 'Zachowałem się w porządku, wiesz, gdy ktoś oblewa nowego ucznia... lub uczennicę sokiem podanie ręcznika nie jest wyznaniem miłości.' Ale on ma tupet "podanie ręcznika nie jest wyznaniem miłości", ale otulenie KT ręcznikiem chyba nie było tylko i wyłącznie "przyjacielskim gestem". 'Może dla ciebie nie, ale dla niej... No wiesz nowa. W twoich objęciach mogła poczuć się bezpiecznie, że nie grozi jej już sok na twarzy...' 'Czyli jednak zazdrosna?' znowu z tym uśmiechem, jak on mnie wkurza! 'Nie, jest spoko, ty robisz co chcesz, ja też mam takie prawo.' 'A właśnie, czy ciebie łączy coś więcej z Jerrym?' wrócił mu ten zmartwiony i niepewny głos, jednak nie tylko ja byłam zazdrosna, obiecałam Jerome' owi, że plan wypali. Mimo, że tak cholernie chciałam wyznać Eddiemu, że to tylko gra, kłamstwo, że Jerome to tylko najlepszy kumpel od dziecka. Ale życie nie jest takie proste, nie mogę zdradzić nikomu naszego "układu", jeszcze nie. Możliwość, że on będzie spędzał dużo czasu z KT, bo mnie to drażni, jest dość spora. Ale.. jest ryzyko, jest zabawa. 'Wiesz... zawsze byliśmy blisko. Może to przez to, że znamy się od dziecka... Tak, można to tak ująć.' znowu ból na jego twarzy, oczy straciły blask, wzrok wbity w ziemię. 
Do czego ja doprowadzam ludzi, których kocham?! 
Jestem potworem...
Ale obiecałam, Jerome mi zaufał. Po co ja się w to wplątałam, teraz widzę, że Eddie mnie kocha. A ja go ranię. Zaczęłam myśleć nad tym jak się ukarać. Dawno temu rozumiała mnie żyletka, potem wydoroślałam. Upływ krwi nie pomagał. Stop!! Przestań się nad sobą użalać. Zacznij być odpowiedzialna za swoje czyny! Zaczęłaś coś, skończ to porządnie. Tak. Jak Eddie kocha, to poczeka chwilę. Powiem Jerome' owi, czego się dowiedziałam. Rozwiążemy to w inny sposób. Pogadam z Marą. Wszyscy będą szczęśliwi. Nadal stałam zagubiona we własnych myślach, nawet nie zauważyłam, że Eddie już poszedł. Postanowiłam jeszcze się przejść, a później wrócę do Domu Anubisa, wyjaśnię wszystko i bardzo przeproszę Jerome' a.


Zapukałam do pokoju Alfiego i Jerome' a. Na szczęście zastałam w nim tylko tą osobę, z którą chciałam pogadać. 'Jerome, musimy sobie dużo wyjaśnić...' 'Słucham cię Patty.' odpowiedział bardzo przyjaźnie. 'Dowiedziałam się dwóch rzeczy... Pierwsza -Eddie nadal mnie kocha, druga -nie umiem go okłamywać.. Przepraszam.' wyrzuciłam to z siebie 'Pat słuchaj' usiadł koło mnie i złapał mnie za ręce 'do niczego cię nie zmuszam, ty mnie z resztą też, jeśli jesteś pewna, że jakakolwiek pomoc nie jest ci potrzebna -ok. Cieszę się, że ci się udało.' powiedział i zbliżył się do mnie 'Jerome teraz mogę ci tylko obiecać, że pogadam z Marą aż do skutku. Zrobię wszystko, co w mojej mocy.'. 'Dzięki i wiem, że nie powinienem ale...'





Taaaa-daaaam !!!
Nowy wygląd, nowy odcinek.

Na koniec taki dreszczyk emocji ;*** tak żeby zachęcić Was do komentowania.
Jak myślicie, co zrobi Jerome ^ ^ ??


A to gify w których ... PAT PŁACZE !!!
To może się więcej nie powtórzyć o_O












Podobało się? Skomentuj <3



poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Zawieszka

Przepraszam tak bardzo, ale po prostu nie mam weny. Nie umiem się zdecydować czy chcę Peddie (moją miłość), czy Patrome (taki dreszczyk emocji). Asdfghjkl -to się dzieje w, mojej głowie. Na szczęście wolne (3 dni bo trzecioklasiści piszą egzamin), odpocznę od denerwujących nauczycieli. Może coś mi wypadnie do głowy. Szkoła, problemy sercowe, ogólny leń -to wszystko (liczę na to ;>) usprawiedliwia moją nieobecność na blogu. Błagam, pomóżcie. Dajcie jakieś pomysły...

Peddie vs Patrome

:<

Buziaczki
xoxo

Parę zdjęć wyjętych z kontekstu <3
(Fabian i dżem w mleku, Eddie like a boss, Willow, Joy...)

piątek, 29 marca 2013

Część 8 ♡

Nie przewidziałam, że Eddie jest taki pomocny. Pobiegł do kuchni, wziął od Trudy jakiś ręcznik i otulił nim KT !! Nie mogłam patrzeć jak mój były (do którego nadal coś czuję) obejmuje jakąś Nową. Wbrew pozorom mam uczucia. Czułam, że głęboko w środku coś mnie dotknęło. Liczę, że nie było tego widać, ale poczułam jak do moich oczu napływają łzy. Usiadłam, syknęłam, żeby pokazać moją pogardę co do efektu jaki osiągnęłam i wróciłam do stołu. Tylko Jerome zauważył, że nie zachowuję się tak, jak jeszcze dwie minuty temu spytał 'Wszystko ok Trixie?'. Potrzebowałam się komuś zwierzyć, ale nie w towarzystwie wszystkich mieszkańców Domu Anubisa. 'Tak, wszystko ok..' skłamałam. Widział jak rozmyślając grzebię łyżką w misce z płatkami i wpatrywał się we mnie swoimi niebieskimi oczami. Trudy najwidoczniej też zauważyła, że nie jem, bo zaczęła dopytywać co się stało. 'Nic, po prostu straciłam apetyt, przepraszam..' powiedziałam i odeszłam od stołu. 'Hej Pattie!' usłyszałam za sobą. Był to Jerome. 'Czekaj! Idziemy razem do szkoły?' spytał. Chyba potrzebowałam towarzystwa, a szczególnie kumpla, którego znam od zawsze. 'Spoko, czekaj na mnie na dole, idę tylko wziąć torbę.'
'To powiesz mi o co chodziło na śniadaniu?' spytał. 'Tylko po to ze mną idziesz?' odpowiedziałam też pytaniem 'Oczywiście, że nie tylko, to dlatego, że bardzo lubię twoje towarzystwo.' poraz pierwszy od śniadania uśmiechnęłam się. 'Ok. Opowiem ci. Tylko to ma zostać między nami tak?' postawiłam stanowczy warunek. 'Tak jest Kapitanie Trixie!' zażartował 'A tal serio to czy ja cie kiedyś zawiodłem?' pokiwałam przecząco głową 'No właśnie. A teraz zamieniam się w słuch.'. Od tego momentu zaczęła się moja wzruszająca przemowa. 'Na początku chciałam pokazać KT, kto tu rządzi, żeby nie była taka pewna siebie. Nigdy nie pomyślałabym, że Eddie będzie taki pomocny i tak się rzuci po ten ręcznik. Potem stwierdziłam, że najwidoczniej on radzi sobie i "idzie dalej", a ja wciąż próbuję zapomnieć, ale mi nie idzie, bo dalej go cholernie kocham i zależy mi na nim.' wydusiłam to z siebie i serio zrobiło mi się lepiej. 'Wiem co czujesz, to znaczy jak ktoś nie zwraca na ciebie uwagi, bo woli kogoś innego. Ale zapamiętaj, że jeśli Eddie nie potrafi docenić ciebie, znaczy, że nigdy nie był ciebie wart.'. Ostatnie zdanie mówił trzymając swoje ręce na moich barkach. 'Dzięki Jerome.. Teraz twoja kolej na zwierzenia. Opowiedz jak tam z Marą.' spytałam 'Nie ma dużo do.opowiadania -rzuciła mnie..' powiedział prawie szeptem, rozumiem, że nie było mu przyjemnie o tym mówić. 'Przepraszam, że zaczęłam ten temat -nie wiedziałam.' było mi trochę głupio, bo naprawdę nic nie wiedziałam. 'Nie przepraszaj, ona po prostu wolała i woli Mick'a.' 'Nie mów tak -naprawdę świetny z ciebie gość, a Mara niech żałuje!' 'Dzięki Trixie. Mam pomysł.. Może chodźmy na taką udawaną randkę, żeby i Mara, i Eddie byli zazdrośni!' zdziwiła mnie ta propozycja, ale nie mieliśmy nic do stracenia 'Dobra, ale musimy to robić tak oficjanie, żeby wszyscy wiedzieli, ale na tyle dyskretnie, żeby nie pomyśleli, że robimy to na pokaz.' zawiłe, ale musimy uważać na to co.zamierzamy zrobić. 'Więc, pozwolisz, że odprowadzę pannę do szafki panno Williamson?' zapytał kłaniając się 'Ależ oczywiście -z rozkoszą panie Clarke.' też lekko się skłoniłam chwytając spódnicę (chciałam zachować się jak wszystkie księżniczki w bajkach z mojego dzieciństwa).
W szkole Clarke chodził za mną krok w krok. Gdy stałam z Sibuną (do której niestety dołączył Eddie -jako Osyrion) podszedł Jerome 'Może ci jakoś pomóc? Daj poniosę ci te książki.' Wziął te, które trzymałam w rękach 'Dziękuję bardzo, nie mogę się już doczekać długiej przerwy -mam dla ciebie niespodziankę.' podziękowałam i wróciłam, jak gdyby nigdy nic, do spraw Sibuny. 'Wow Pat, nie wiedziałam, że ty i Jerome, no wiesz, jesteście tak blisko. Czemu nic nie mówiłaś?' spytała Nina 'Jerome też mi nic nie mówił.' dodał Alfie. 'Wiecie..nie ma.się czym chwalić.. jeszcze..' odpowiedziałam tajemniczo 'Może będziecie razem?' spytała Amber. 'Oni? Pat i Jerome? Hahahahahahha.' śmiał się Eddie, wszyscy patrzyli na niego dość dziwnie -nikogo to nie rozbawiło,.najwidoczniej tylko on był..inny 'No co?' powiedział tym razem Fabian 'Kiedyś mieli się ku sobie.' 'Co!? Patricia i Jerome? Hahahahahahahahahah!!' nikogo oprócz Eddiego to nie rozbawiło, może dlatego, że był tu dopiero drugi rok... Wszyscy patrzyli na niego dość dziwnie, czekając, aż się uspokoi 'Wy na serio..?' wszyscy pokiwali głowami "na tak". Posmutniał.
Patrome?
Czy dla Clarke'a będzie to coś więcej niż przyjacielska umowa?
Czy Eddie jest zazdrosny?
To w kolejnej części, która ukaże się ... W zasadzie to zależy od Was ;** możecie mnie zachęcić ilością komentarzy. Wchodzisz? Zostaw ślad (w potaci komentarza). Nawet jak się nie podobało, to napisz dlaczego. Konstruktywna krytyka jest ok -będę wiedziała, co poprawić. Buziaki
xoxo
+smutna, ale przepiękna piosenka (Taylor Swift ~ Last Kiss) idealna do smutania, rozmyślań, użalania się nad sobą i nie tylko ;)
<3
+ PEDDIE ♥ 3 sezon

sobota, 16 marca 2013

Wreszcie opowiadanie 7 ;3

NIE PRZEDŁUŻAM, ANI NIC -OD RAZU DALSZA CZĘŚĆ.





Gdy nasza nowa współlokatorka weszła do pokoju postanowiłam ją trochę podrażnić. 'Pierwszy dzień w Domu Anubisa a ty już zdążyłaś zdenerwować Victora, jestem pod wrażeniem.'. Joy wywróciła oczami, a KT .. Po jej minie stwierdziłam, że nie załapała, że to sarkazm. Wręcz przeciwnie -z dumą uśmiechała się od ucha do ucha.. Postanowiłam kontynuować. 'Nie uważasz, że nie powinnaś sobie robić wroga z Victora już pierwszego wieczora ? Dość ryzykowne..'. Teraz Mara postanowiła się wtrącić. 'Nie martw się Patricia jest zazdrosna bo jej zajęło to dużo więcej czasu.' Znowu się zaśmiała, powoli zaczęłam wątpić w to, czy ona potrafi coś innego niż szczerzenie zębów i podśmiewanie się.. Nawet jeśli to było nic takiego, to denerwowało mnie to. Właściwie wkurzał mnie sam fakt, że ona jest w moim pobliżu, chociaż najbardziej fakt, że ma łatwy dostęp do Eddiego. Oprócz łatwego kontaktu z nim, ma też pretekst do poznania go i wszystkich innych -w końcu jest nowa. 'Może zamiast cieszyć się' spojrzałam na KT 'zamkniemy się zanim Victor znowu się zdenerwuje przez ciebie.' dokończyłam nie spuszczając wzroku z naszej nowej (wcale nie upragnionej) współlokatorki. 'Ok.' o dziwo wszystkie się ze mną zgodziły, nawet KT, której z twarzy nie schodził głupkowaty uśmiech.

Rano, gdy dziewczyny już zeszły na śniadanie, KT dalej spała jak kamień. Postanowiłam jej 'pomóc' wstać. Akurat przewróciła się na bok. Przyłożyłam głośnik mojego telefonu do jej ucha i puściłam syrenę strażacką. Zerwała się natychmiast na nogi, a ja pokładałam się ze śmiechu na podłodze. Ten wyraz twarzy był bezcenny. 'Co to miało być !? O co ci chodzi !? Co ja ci takiego zrobiłam !?' zapytała z irytacją w głosie. 'Miała to być pobudka, czemu miałabyś mi coś zrobić, chciałam pomóc -spóźnienie pierwszego dnia nie pomogłoby ci w początkach, zwłaszcza, że pierwszą lekcję mamy z dyrem Sweetem' odpowiedziałam spokojnie, lecz z ironią w głosie. Chyba inaczej nie umiem. 'W takim razie dzięki.. Chyba.'. 'Teraz śpiesz się na śniadanie, nikt nie będzie czekać, tym bardziej śniadanie. Zaraz wszystko zniknie w brzuchu Alfiego.'. Uprzedziłam ją i wyszłam.

'Co tak długo Pat ?' spytała Joy. '...Pomagałam jeszcze..KT, nie nastawiła budzika'. 'A coś ty taka pomocna Trixie' dopytywał Jerome, fakt nie było to naturalnym zachowaniem i po minach wszystkich zauważyłam pewnego rodzaju niepokój. 'Wiesz, kiedyś też byłam tu pierwszy raz i trochę ją rozumiem.'. Sama byłam dość zdziwiona tym, co mówię, ale mniejsza z tym. 'Alfie !! Żarłoku !! Jak mogłeś zjeść wszystkie jagodowe naleśniki !?'. 'Normalnie.. Sama zobacz.'. Mówił z pełną buzią i jeszcze bardziej otwierał ją pokazując mi zawartość. 'Nieważne, przeżyję. Tylko zamknij tą buzię !!' 'Okej, okej..'. Nagle wszyscy zamilkli, bo weszła KT. 'Hej wszystkim' powiedziała radośnie. Odpowiedzieli jej nieliczni. Miarka przebrała się, gdy zajęła moje miejsce. 'Uuuuuuu...' rozległy się odgłosy zdziwienia, oburzenia dobiegające głównie ze strony Jerome'a. Zdezorientowana KT nie wiedziała co się dzieje. Nie mogłam tego tak zostawić -siedziałam tam od kiedy pamiętam. Oczywiście wzięłam dzbanek z wodą i wylałam jej na głowę. Niestety nie przewidziałam jednego...





Czego nie przewidziała Pat ?
Czy KT zacznie dobierać się do Eddiego ?
Tego dowiecie się w kolejnej części :)





+ ANA MULVOY TEN





 
 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 
















Hejtujcie  Komentujcie ;**
xoxo

sobota, 9 marca 2013

Kolejna część (6 part 2) ♥


SQUEE (jak Willow ♥) już jest xD


Chyba chciał w ten sposób, to znaczy 'flirtując' (jego zdaniem), wzbudzić moją zazdrość. Nie powiem tego Joy -pomyśli, że to jakaś paranoja i że w każdym jego ruchu widzę próbę wzbudzenia zazdrości... Nie, jednak sama twierdzę, że to paranoja... Każde jego spojrzenie sprawia, że przechodzą mnie ciarki. Ile bym dała, żeby doprowadzić do zejścia się naszego związku. Ale nie powiem mu tego przecież... Pomyśli, że jestem słaba. Wolę ukrywać moje uczucia. Na moje nieszczęście, okazało się, że ta cała K.T. będzie mieszkać ze mną, Joy i Marą w JEDNYM POKOJU !! Zwariuję. Jeśli zacznie się dobierać do Eddiego to nie wiem, co jej zrobię !

                                                              ...

'Wybiła dziesiąta !' zaczęło się, każdy zrozumiał, że nasz ukochany Victor nie zmienił się i musimy szykować się do spania 'Macie dokładnie pięć minut, a potem chcę usłyszeć jak upada ta... szpilka !'
K.T. dalej stała w holu, najwyraźniej zdenerwowało to Victora bo podszedł do niej poirytowany i powiedział 'Nie zrozumiałaś, panno Rush ? Chyba brytyjski angielski nie różni się tak bardzo od tego, który znasz -amerykańskiego. Do pokoju !' Mara podbiegła do niej, chwyciła ją za nadgarstek i zaciągnęła na górę. 'Proszę, proszę pierwszy dzień, a ty już zdążyłaś zirytować naszego kochanego staruszka. Ale uważaj, takim zachowaniem możesz doprowadzić go do zawału -on nie powinien tak się denerwować.' powiedziałam z sarkazmem. Joy oczywiście powiedziała jej, że żartuję. Chyba zaczyna ją lubić, ale czemu, co w niej jest 'takiego' ?




To tyle moich wypocin, przepraszam, że trochę krótki ;***

xoxo